Robert Kubica wraz z zespołem Prema Orlen Team zajął szóste miejsce w klasie LMP2. Znakomicie pojechała za to ekipa Inter Europol Competition, która dojechała na czwartym miejscu w swojej klasie.

W drugiej połowie wyścigu problemy dopadły rewelację Monzy – Glickenhausa. W samochodzie o numerze 703 padło turbo na wyjściu z partii Ascari. Za kierownicą siedział wtedy Olivier Pla.

Na pecha ekipy Glickenhausa czaiła się Toyota numer 8, która po restarcie wskoczyła na pozycję lidera. Japończyków wściekle goniło jednak Alpine, które znalazło się za tylnym skrzydłem GR010 Hybrid na 70 minut przed końcem wyścigu.

Kamui Kobayashi i Matthieu Vaxiviere walczyli zaciekle przez parę okrążeń, ale ich pojedynek zakończył się w dramatyczny sposób. Na prostej startowej doszło do kontaktu tyłu Toyoty z przodem Alpine, w efekcie czego w samochodzie numer 8 zdelaminowała się opona.

Pogoń za Alpine kontynuowała druga GR010 Hybrid, ale Francuzi prowadzenia nie oddali już do samej mety.

Największym wydarzeniem w ten weekend był powracający do WEC Peugeot. Francuzi przyjechali do Świątyni Prędkości bez większych oczekiwań, szykując się na ciężki wyścig. Plan minimum udało się jednak wykonać. Samochód 93 co prawda wyścigu nie ukończył przez awarię. Jednak drugi model 9X8 dojechał do mety na 33 miejscu.

W LMP2 trudny stint zaliczył Robert Kubica. Prototyp zespołu Premy prowadzony przez Polaka zderzył się z samochodem Richard Mille Racing. W efekcie sędziowie wlepili Kubicy karę przejazdu przez aleję serwisową. Prema wyjechała na dziewiątym miejscu, ale była w stanie przebić się na pozycję szóstą na koniec wyścigu.

Kapitalne zawody ma za sobą zespół Inter Europol Competition, z Kubą Śmiechowskim, Estebanem Guttierezem i Alexem Brundle. Popularni Piekarze podkręcili tempo w drugiej połowie wyścigu i rzucili wyzwaniem dwóm samochodom Jota w walce o zwycięstwo w LMP2.

Polski zespół, za sprawą Alexa Brundle’a utrzymywał się przez długi czas na trzecim miejscu. Pod koniec Inter musiał jednak oszczędzać paliwo i spadł na czwartą lokatę, które utrzymał już do mety.

Klasę LMP2 wygrał prototyp zespołu Real Team by WRT, prowadzony przez Ferdinanda Habsburga, Rudiego Andrade i Normana Nato. Tytaniczną pracę wykonał Habsburg, który podczas wyścigu przejechał prawie dwa razy więcej okrążeń, niż jego koledzy razem wzięci. Drugie miejsce zajął zespół Jota, a podium uzupełniła ekipa Vector Sport.

W LM GTE Pro rzutem na taśmę wygrała Corvette z Nickiem Tandy’m i Tommym Milnerem. Przez większość wyścigu prowadziło Ferrari zespołu AF Corse z numerem 52. Na dwie minuty przed końcem wyścigu Włosi byli jednak zmuszeni zjechać po paliwo. Podium klasy zamknęło drugie Ferrari o numerze 51.

W LM GTE Am pewne zwycięstwo odniósł zespół Dempsey Proton Racing korzystający z Porsche 911 RSR, za którego kierownicą siadali Christian Reid, Harry Ticknell i Sebastian Priaulx. Druga, z okrążeniem straty do zwycięzców, finiszowała damska załoga Iron Dames o numerze 85. Trzeci dojechał zespół Team Project 1.

 

Juliusz Winiarek

motorsport.com

 

[info ze strony www.pzm.pl]