18-letni Maciej Gładysz ukończył niedzielny wyścig główny szóstej rundy cyklu FIA F3 na piątym miejscu, na belgijskim torze Spa-Francorchamps do ostatnich metrów walcząc o kolejne podium w swoim debiutanckim sezonie w przedsionku Formuły 1.

Po niedawnym zwycięstwie na torze Silverstone młody tarnowianin rozpoczął weekend w Belgii od uzyskania świetnego, trzeciego czasu w oficjalnym treningu, ale kwalifikacje nie poszły dla niego zgodnie z planem.

Przerwana z powodu wypadku na kilka minut przed końcem, czasówka nie została ostatecznie wznowiona, pozbawiając kierowcę ekipy ART Grand Prix i podopiecznego Akademii Motorsportu ORLEN szansy na poprawę czasu na drugim komplecie nowych opon.

Jedyny Polak w stawce zyskał jedną pozycję podczas sobotniego sprintu, kończąc zmagania na dwunastym miejscu, zaledwie sekundę za punktowaną dziesiątką.

W niedzielę Gładysz był jednym z głównych bohaterów wyścigu głównego, widowiskowo przebijając się z dziesiątego na piąte miejsce i do ostatnich metrów walcząc o drugie w tym sezonie podium, z którym rozminął się o mniej niż sekundę.

Dzięki kolejnym cennym punktom młody Polak umocnił się na szóstym miejscu w klasyfikacji generalnej. Wyścigi siódmej rundy FIA F3 odbędą się już w najbliższy weekend na węgierskim torze Hungaroring.

„Cieszę się, że znów pokazaliśmy nasz potencjał i walczyliśmy o podium w wyścigu głównym – mówi Maciej Gładysz. – W obu wyścigach miałem bardzo dobre tempo, a w niedzielę byłem w stanie zyskać aż pięć pozycji. Czuję jednak pewien niedosyt, bo po zwycięstwie na Silverstone i trzecim czasie w piątkowym treningu liczyłem na dużo więcej. Niestety, nasze plany popsuła sesja kwalifikacyjna. Deszcz, który spadł na samym jej początku, bardzo utrudnił odpowiednie rozgrzanie opon na pierwszym wyjeździe, przez co moje szybkie kółko nie było idealne. Drugiego mierzonego przejazdu w ogóle nie było, bo sesja została przerwana z powodu wypadku, co oznaczało start do wyścigów spoza ścisłej czołówki, a to zawsze bardzo utrudnia walkę. Mimo wszystko możemy być zadowoleni z tego, jak w takich okolicznościach zakończyliśmy weekend. Bardzo dziękuję całemu zespołowi ART Grand Prix za świetną pracę i wsparcie, a także mojej rodzinie, sponsorom i kibicom. Teraz przed nami moja prawie „domowa” runda na węgierskim Hungaroringu, który bardzo lubię i na którym co roku podczas Grand Prix Węgier pojawia się bardzo wielu polskich fanów, dlatego nie mogę doczekać się weekendu”.

[ inf. ze strony www.pzm.pl]