17-letni Aleksander Ruta był najszybszym kierowcą podczas testów przed pierwszą rundą zimowego cyklu Formula Winter Series w portugalskim Estorilu. Jedyny Polak w stawce swój drugi sezon w Formule 4 rozpoczął jednak pechowo, w pogodowym zamieszaniu punktując w tylko jednym z trzech wyścigów weekendu.
Kierowca holenderskiej ekipy Van Amersfoort Racing zmagania w Portugalii rozpoczął w imponującym stylu, pokazując świetne tempo i uzyskując najlepszy czas w jedynej sesji rozgrywanej na suchej nawierzchni.
Zmienna pogoda i ulewne opady deszczu zamieniły jednak wyścigi na przedmieściach Lizbony w prawdziwą ruletkę. Podczas kwalifikacji, w stawce ponad 30 zawodników i zawodniczek z całego świata, Ruta zapewnił sobie do wyścigów odpowiednio szóste, czwarte i dziesiąte pole startowe.
Niestety, pierwszy z nich zakończył się dla Polaka przedwcześnie z powodu kolizji z rywalem w drugim zakręcie. W niedzielę rano 17-latek wrócił jednak do czołówki, kończąc drugi wyścig na wysokim, szóstym miejscu i zgarniając cenne punkty do klasyfikacji generalnej.
Trzeci i ostatni wyścig upłynął pod znakiem mocno dyskusyjnej decyzji sędziów i długiej jazdy stawki, korzystającej z opon typu slick, za samochodem bezpieczeństwa na całkowicie mokrym torze.
Choć większość zawodników spodziewała się wstrzymania rywalizacji, ci którzy zaryzykowali i z dalszych pozycji wcześniej zjechali na zmianę opon, zyskali najwięcej. Ruta po swoim pit stopie ukończył wyścig na 25. miejscu.
„To był bardzo trudny i wymagający weekend – mówi Aleksander Ruta. – Mieliśmy bardzo dobre tempo, szczególnie na suchym torze, ale zmienna pogoda zamieniła zawody w prawdziwą ruletkę. W pierwszym wyścigu popełniłem mały, ale kosztowny błąd, choć tak naprawdę w takich warunkach w ogóle nie powinniśmy się ścigać, podobnie jak w trzecim wyścigu. W drugim wyścigu nie czułem się za kierownicą najlepiej, ale mimo wszystko byłem w stanie dowieźć do mety szóste miejsce i solidne punkty. Nie na taki weekend otwarcia liczyliśmy, ale to będzie długi i jestem pewien, że udany sezon”.
„Najważniejsze jest dla nas to, że Olek pokazał w ten weekend, jak duże zrobił postępy i raz jeszcze udowodnił, że jest w stanie walczyć o czołowe pozycje – dodaje trener kierowcy, Jakub Wysocki. – W drugim wyścigu nie trafiliśmy z ciśnieniami opon, spodziewając się nieco bardziej mokrego toru. Z trzeciego wyścigu wszyscy, zarówno my jako zespół, jak i sami organizatorzy, możemy wyciągnąć sporo wniosków, ale mimo pechowego początku sezonu patrzymy na jego dalszą część z bardzo dużym optymizmem i motywacją. Tym bardziej że Olek był najszybszym kierowcą weekendu na suchym torze”.
Druga z pięciu rund cyklu Formula Winter Series odbędzie się za dwa tygodnie w portugalskim Portimao.
[inf. ze strony motosport.pzm.pl]